Gdyby bohaterów filmów Pixara eksportować do kina fabularnego, ich samotne bytowanie w nieprzyjaznym świecie wpędziłoby nas w tygodniową depresję. Lecz reżyserzy z tego studia, wzorem ojców chrzestnych z Disneya, uczą, że wszystko można zmienić – i siebie, i świat. Ciekawe, że moment premiery "Odlotu" na DVD zbiega się z kinową reanimacją "Toy Story". Minęło piętnaście lat, technika komputerowa ruszyła z kopyta, ale pewne rzeczy się nie zmieniły. Obydwie historie łączy ten sam temat: starości równoznacznej ze społecznym wykluczeniem. Ich bohaterowie się buntują. Kowboj-zabawka, Chudy, przeprowadza nieudaną akcję usunięcia nowszego, lepszego i młodszego rywala, a stetryczały, 78-letni Carl Fredricksen z "Odlotu" przymocowuje do komina swojego domu tysiące balonów i odfruwa do Ameryki Południowej. To desperackie gesty, które same w sobie nic nie znaczą. Niezbędną wagę nadaje im dopiero przyjaźń. Pierwszego z bohaterów rozgrzesza, drugiego uwzniośla.
Śr. głosów: 3.50 ( 4 )
Wyświetleń: 2932
Komentarzy: 1